Perfekcjonizm na pierwszy rzut oka brzmi jak coś dobrego. Dlaczego miałby szkodzić? No bo w sumie — robisz rzeczy dokładnie, starasz się, dopinasz szczegóły. Wydaje się, że jesteś staranny i sumienny. Nic w tym złego, prawda? Tylko że gdzieś po drodze to „chcę zrobić dobrze” zaczyna się zmieniać w „to wciąż za mało”. Coś jeszcze jest nie tak…
I wtedy robi się trudniej. Może nawet trochę ciężej, niż się spodziewałeś:(
Jeśli masz takie poczucie, że coś tu zaczyna iść w nie tę stronę. Jeśli jest tak u Ciebie, zobacz, czy nie odnajdziesz się w którymś z tych punktów. A jeśli tak, spokojnie, to się zdarza. Spróbujemy coś na to zaradzić.
Odkładasz rzeczy, bo „to jeszcze nie ten moment”.
To jest trochę podstępne. Bo niby chcesz zrobić coś dobrze, a kończy się na tym, że… nie robisz tego wcale. Albo przynajmniej nie teraz. Pojawia się myśl, że trzeba się lepiej przygotować. Że to nie jest dobry moment. Że jeszcze czegoś brakuje.
I wiesz — czasem faktycznie tak jest. To nie jest tak, że perfekcjonizm ma być wytłumaczeniem dla „słabo” wykonanej czynności. Ale często włożyliśmy odpowiedni wysiłek w nasze zdanie. A pod tym wszystkim kryje się coś innego: obawa, że nie wyjdzie tak, jak sobie założyłeś. Więc łatwiej poczekać (o prokrastynacji która jest często związana z poruszanym tematem). O perfekcjonizmie nieco bardziej ogólnie pisałam także tutaj.
Trudno Ci się cieszyć z efektów.
Kończysz coś. Niby wszystko jest zrobione. I zamiast takiego
— Okej, super. Udało się zrobić jak należy!
pojawia się szybkie:
— Mogłem zrobić to lepiej.
Albo jeszcze szybciej:
— To nic takiego… pewnie ktoś zrobiłby to lepiej.
I to jest ciekawe (choć bardzo frustrujące), bo nawet jeśli ktoś z zewnątrz widzi wartość i to docenia, to jakoś do Ciebie to nie trafia. Jakby poprzeczka była ustawiona trochę za wysoko. A może nawet nie „trochę”.
Błędy zostają z Tobą na długo.
Nie chodzi o to, że nie lubisz popełniać błędów — kto lubi? Bardziej o to, co dzieje się później. Wracasz do tej sytuacji myślami. Analizujesz. Przewijasz w głowie, co można było zrobić inaczej. Czasem kilka razy. Czasem kilkaset. I przez to zaczynasz omijać rzeczy, które niosą ryzyko. Niby niewinnie, ale w praktyce zawęża to wybory.
Myślisz dużo… i przez perfekcjonizm stoisz w miejscu.
Perfekcjonizm bardzo lubi analizowanie. Planowanie. Poprawianie planu. Jeszcze raz. I jeszcze raz.
A potem okazuje się, że minęło sporo czasu, a Ty nadal jesteś na etapie „zaraz zacznę”. To nie jest kwestia braku umiejętności — często jest wręcz odwrotnie. Tylko że to ciągłe dopracowywanie sprawia, że trudno ruszyć dalej. Czujesz się jak w ruchomych piaskach, które z każdą kolejną myślą zapadają się jeszcze bardziej w kolejne. Aż nie możesz wygrzebać się z natłoku myśli. Czujesz że nie możesz przestać o tym myśleć i analizować.
Jesteś dla siebie ostrzejszy niż dla innych.
To jest moment, przy którym wiele osób na chwilę się zatrzymuje. A nawet jeśli nie, to powinno. Bo kiedy coś nie wyjdzie, sposób, w jaki do siebie mówisz… bywa naprawdę surowy. A może za surowy?
Może spróbuj inaczej. Spróbuj wyobrazić sobie taką sytuację. A co, gdyby to spotkało kogoś bliskiego? Postaw w miejscu siebie najbliższą osobę. Wyobraź sobie, że mówisz do niej/niego. Raczej nie powiedziałbyś tego samego, prawda? A jeśli to za mało, to postaw w tym miejscu mamę, teściową, szefa? Może kogoś obcego, ale nie neutralnie obcego dla Ciebie. Kogoś z kim relacja jest dla Ciebie ważna. To może wydawać się małą rzeczą, ale sporo zmienia i pokazuje sprawę z zupełnie innej perspektywy.
Co możesz z tym zrobić?
Nie chodzi o to, żeby teraz całkowicie „odpuścić” i przestać się starać. To zwykle nie działa — i szczerze mówiąc, też nie o to chodzi. Możesz zacząć od małych kroków.
Zrobić coś wystarczająco dobrze, zamiast idealnie.
Zauważyć moment, w którym odkładasz — i mimo tego zrobić chociaż kawałek. Spróbować mówić do siebie trochę łagodniej (wiem, łatwo się mówi… ale to naprawdę robi różnicę z czasem).
Perfekcjonizm sam w sobie nie jest problemem. Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczyna Cię zatrzymywać. I jeśli masz wrażenie, że tak się właśnie dzieje — to może warto się temu przyjrzeć trochę bliżej. Jeśli potrzebujesz pomocy psychologa z chęcią pomogę Ci poprawić komfort życia i pracy. Napisz do mnie i umów się na wizytę.
