Kiedy myślimy o lecie, przed oczami często pojawiają się obrazy pełne słońca, odpoczynku i beztroski. Długie wieczory, wyjazdy, spotkania ze znajomymi. Łatwo uwierzyć, że wraz z nadejściem czerwca czy lipca dobry nastrój powinien pojawić się właściwie sam. Tylko że nie zawsze tak jest. Zobacz jak sprawić, że słoneczne lato poprawia Twój nastrój.
W swojej pracy psychologa spotykam wiele osób, które właśnie latem zaczynają się zastanawiać, dlaczego nie czują się tak dobrze, jak „powinny”. Pogoda dopisuje, inni wydają się szczęśliwi, a mimo to w środku nadal jest zmęczenie, napięcie albo zwyczajny brak energii. I szczerze mówiąc, nie ma w tym nic dziwnego. Żadna pora roku nie rozwiązuje automatycznie problemów, które nosimy ze sobą od dłuższego czasu.
Jednocześnie lato daje nam coś bardzo cennego — więcej okazji do zadbania o siebie. Właśnie dlatego wiele osób po kilku tygodniach zauważa, że lato poprawiło ich nastrój, choć początkowo wcale się tego nie spodziewali.
Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika, że poprawa samopoczucia rzadko przychodzi w spektakularny sposób. To zwykle nie jest jeden wielki przełom. Częściej przypomina składanie małych elementów w całość. Trochę więcej ruchu. Nieco lepszy sen. Kilka spokojnych rozmów. Kilka wieczorów spędzonych inaczej niż zwykle.
Brzmi skromnie. A jednak właśnie takie rzeczy najczęściej robią różnicę.
Światło i spacery – jak lato poprawia nasz nastrój
Zacznijmy od czegoś bardzo prostego. Światła.
Nie myślimy o nim na co dzień, bo jest czymś oczywistym. Dopiero jesienią czy zimą zauważamy, jak bardzo brakuje nam jasnych poranków i długich dni. Latem organizm dostaje tego światła znacznie więcej, a to wpływa między innymi na rytm dobowy, poziom energii i ogólne samopoczucie.
Dlatego tak często zachęcam do spacerów.
Nie chodzi o bicie rekordów kroków ani realizowanie kolejnego ambitnego planu. Wręcz przeciwnie. Czasami mam wrażenie, że za bardzo lubimy wszystko zamieniać w projekt do wykonania. Tymczasem zwykły spacer może pozostać zwykłym spacerem.
Dwadzieścia minut po pracy. Pół godziny rano. Krótkie wyjście po kolacji.
To naprawdę wystarczy na początek.
Pamiętam pacjenta, który przez kilka miesięcy szukał sposobu na poprawę nastroju. Czytał poradniki, słuchał podcastów, próbował różnych metod. Ostatecznie największą zmianę przyniosło coś zaskakująco prostego — codzienny spacer po pobliskim parku. Nie od razu. Nie po dwóch dniach. Raczej stopniowo. Po kilku tygodniach zauważył, że łatwiej mu się wyciszyć i rzadziej wraca do domu z poczuciem całkowitego przeciążenia.
Przy okazji warto zostawić telefon w kieszeni. Wiem, że to nie zawsze łatwe. Sama czasem łapię się na odruchowym sprawdzaniu różnych rzeczy. Jednak kiedy naprawdę rozglądamy się wokół siebie, dzieje się coś ciekawego — głowa zaczyna pracować trochę wolniej.
Aktywność fizyczna
O wpływie ruchu na zdrowie psychiczne mówi się od lat i nie bez powodu. Aktywność pomaga rozładować napięcie, poprawia nastrój i często daje poczucie, że mamy wpływ na własne samopoczucie.
Jednak jest pewien szczegół, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko.
Nie każdy musi lubić to samo.
To brzmi banalnie, ale wiele osób wciąż próbuje dopasować się do cudzych pomysłów na aktywność. Jeśli wszyscy biegają, to ja też powinienem biegać. Jeśli modne są treningi siłowe, to może powinnam chodzić na siłownię. Tylko że organizm niespecjalnie przejmuje się modą.
Z mojego doświadczenia jako psychologa wynika, że najlepsza forma ruchu to ta, do której człowiek chce wracać. Nawet jeśli nie wygląda imponująco na zdjęciach w mediach społecznościowych.
Miałam kiedyś pacjentkę, która przez długi czas próbowała przekonać siebie do biegania. Każdy trening kończył się frustracją. W końcu zamieniła bieganie na rower i nagle wszystko stało się prostsze. Zaczęła ruszać się regularnie, bo przestała walczyć ze sobą. Czasami właśnie o to chodzi.
Sen
Sen jest trochę jak fundament domu. Na co dzień go nie widać, ale kiedy zaczyna się coś z nim dziać, szybko odczuwamy tego negatywne skutki.
Latem łatwo przesunąć godzinę pójścia spać. Dzień jest długi, wieczory przyjemne, a dodatkowo często chcemy wykorzystać każdą chwilę dobrej pogody. Ja też tak mam. Jednak wtedy, gdy organizm przez wiele dni nie dostaje wystarczającej ilości odpoczynku zaczyna się lawina problemów.
W gabinecie nieraz widzę osoby, które szukają przyczyn rozdrażnienia, spadku koncentracji czy większej wrażliwości na stres. Tymczasem podczas rozmowy okazuje się, że od kilku tygodni śpią niewiele godzin. Coś spowodowało w ich życiu brak wystarczającej ilości snu. To oczywiście nie oznacza, że wszystkie trudności wynikają wyłącznie z niedoboru snu. To byłoby zbyt proste. Ale bardzo często jest on jednym z elementów układanki.
Dlatego warto pilnować w miarę regularnych godzin zasypiania. Nie perfekcyjnie. Nie co do minuty. Raczej na tyle, na ile pozwala codzienne życie.
Czasem wystarczy niewielka korekta, żeby po kilku dniach poczuć różnicę.
Lato poprawia nastrój także dzięki częstszym spotkaniom z bliskimi
Jedną z rzeczy, które najbardziej pomagają nam psychicznie przetrwać trudniejsze okresy, są relacje.
Nie idealne relacje. Po prostu prawdziwe. Lato daje sporo okazji do spotkań. Łatwiej wyjść z domu, umówić się na spacer czy usiąść razem na ławce w parku. To wszystko wydaje się zwyczajne, ale właśnie zwyczajne rozmowy bardzo często okazują się najbardziej wartościowe.
Często spotykam osoby, które są przekonane, że powinny radzić sobie same. Nie chcą nikogo obciążać swoimi problemami. Tymczasem bliskość nie polega na tym, że pokazujemy wyłącznie swoje najlepsze strony. Czasami wystarczy powiedzieć: „Mam ostatnio trudniejszy czas”.
I tyle. Nie trzeba mieć gotowych rozwiązań.
Pamiętam pacjenta, który po wielu miesiącach samotnego zmagania się z napięciem w końcu zadzwonił do swojego kumpla. Później powiedział mi na spotkaniu: „Kumpel okazał się skuteczny jak najlepszy lek, bo potraktował mój problem serio i wysłuchał mnie. Powiedział o swoim odczuciu co pozwoliło inaczej spojrzeć na tą samą sprawę. Nabrać dystansu. Podbudował mnie i dodał otuchy. Rozwiązałem swój problem. Sam, ale dzięki jego spojrzeniu, postawie i wsparciu”.
Relaks i mindfulness
Mam czasem wrażenie, że współczesny człowiek potrafi pracować nawet podczas odpoczynku. Choć bardziej trafnym byłoby stwierdzenie, że nie potrafi odpoczywać.
Leżymy na leżaku i sprawdzamy maile. Jedziemy na urlop i planujemy kolejne zadania. Odpoczynek staje się kolejnym punktem na liście obowiązków. Nic dziwnego, że tak trudno naprawdę się zregenerować.
Dlatego zachęcam do szukania małych momentów zatrzymania. Nie godzin. Nie całych dni. Czasem wystarczy kilka minut. Mindfulness, czyli trening uważności, pomaga właśnie w takim świadomym zatrzymaniu się. Wbrew pozorom nie jest to nic skomplikowanego. Tutaj i tutaj pisałam o tym trochę więcej.
Mindfulness może oznaczać skupienie uwagi na oddechu, obserwowanie drzew podczas spaceru. Spokojne wypicie porannej kawy bez jednoczesnego przeglądania wiadomości.
Swoją drogą, ten ostatni punkt okazuje się dla wielu osób trudniejszy, niż początkowo zakładają. I może właśnie dlatego warto czasem spróbować.
Ograniczenie czasu w sieci z pewnością poprawia nasz nastrój
Internet sam w sobie nie jest problemem. Korzystamy z niego codziennie i trudno byłoby dziś funkcjonować inaczej. Jednak latem szczególnie łatwo wpaść w pułapkę porównywania swojego życia do życia innych ludzi.
Przeglądamy zdjęcia z wakacji, pięknych miejsc i uśmiechniętych twarzy. Zupełnie naturalnie zaczynamy myśleć, że inni bawią się lepiej, odpoczywają skuteczniej albo po prostu żyją ciekawiej.
Tymczasem widzimy jedynie niewielki fragment czyjejś rzeczywistości. Nie całość.
Dlatego czasem zachęcam pacjentów do małego eksperymentu. Nie do całkowitego odcięcia się od internetu, ale do świadomego ograniczenia czasu spędzanego w mediach społecznościowych przez kilka dni. Efekty bywają zaskakujące.
Niektórzy odkrywają, że mają więcej czasu. Inni zauważają większy spokój. Jeszcze inni orientują się, że od dawna nie przeczytali książki albo nie poszli na spacer bez słuchawek w uszach.
Podsumowanie
Jeżeli zastanawiasz się, jak sprawić, żeby lato poprawiło Twój nastrój, spróbuj spojrzeć na ten temat bez presji i bez wygórowanych oczekiwań.
Nie musisz wykorzystać każdego słonecznego dnia. Nie musisz mieć idealnych wakacji ani wracać z lata jako zupełnie nowa osoba. To nie o to chodzi.
Znacznie ważniejsze są małe rzeczy, które możesz robić regularnie. Trochę więcej światła. Trochę więcej ruchu. Lepszy sen. Kilka dobrych rozmów z rodziną albo znajomymi. Chwile odpoczynku i odrobina dystansu do świata online.
Z doświadczenia wiem, że właśnie takie niepozorne zmiany najczęściej zostają z nami na dłużej.
A potem pewnego dnia orientujemy się, że coś jest trochę łatwiejsze. Rano wstaje się odrobinę lżej. W głowie jest mniej napięcia. Częściej pojawia się spokój.
I być może właśnie wtedy okazuje się, że lato poprawiło nastrój. Nie za sprawą jednego wielkiego wydarzenia, ale dzięki wielu małym rzeczom, którym wreszcie daliśmy trochę miejsca.
