Dokładnie rok temu napisałam już jeden artykuł o uzależnieniu od telefonu. Tam skupiłam się na powodach dlaczego wpadamy w taki nałóg i jak sobie pomóc. Zdecydowałam się opublikować nieco bardziej konkretną listę pokazującą 6 oznak uzależnienia od telefonu i przyjrzeć się zagadnieniu z nieco innej strony. Chciałoby się powiedzieć, że jest to na tyle poważny i powszechny problem że nigdy za wiele o nim.
Telefon stał się częścią codzienności. Dla większości z nas to pierwsza rzecz, po którą sięgamy rano, i jedna z ostatnich przed snem. Budzik, wiadomości, mapa, kontakt z bliskimi, szybkie sprawdzenie pogody. Trudno dziś funkcjonować bez smartfona i samo to nie jest jeszcze problemem ale jak łatwo się domyślić – zaczyna się niewinnie i jak to mówią – dobre złego początki…
Problem zaczyna się trochę później. Cicho. Powoli. Trochę niespodziewanie, ale przecież ciągle słyszysz o tym w mediach, prawda? I z jakiegoś powodu nic z tym nie robisz?
Bo uzależnienie od telefonu zwykle nie pojawia się nagle. Częściej wchodzi do życia małymi krokami. Kilka dodatkowych minut scrollowania wieczorem. Odruch sięgania po ekran przy każdej wolnej chwili. Coraz większy dyskomfort, kiedy telefonu nie ma pod ręką.
I często długo tego nie zauważamy.
„Przecież wszyscy tak mają.”
„To tylko chwila.”
„Przecież kontroluję to.”
Może rzeczywiście. A może warto na moment przyjrzeć się swoim nawykom trochę bliżej.
Jeśli podczas czytania pomyślisz choć raz „kurczę, mam podobnie” — zatrzymaj się przy tym.
Nie po to, żeby się oceniać czy dołować. Bardziej po to, żeby lepiej siebie zrozumieć i sobie pomóc.
1. Sprawdzanie telefonu
Zdarza ci się otworzyć telefon… i po kilku sekundach nie pamiętać, po co właściwie go wziąłeś? To bardzo charakterystyczne. Czekasz na autobus. Telefon. Stoisz w kolejce. Telefon. Przerwa między obowiązkami. Telefon…
Czasem nawet oglądamy film albo serial i nagle ręka sama sięga po ekran. Zupełnie automatycznie.
I to jest ciekawe, bo wiele osób nawet nie zauważa tego momentu. Telefon przestaje być wtedy narzędziem. Zaczyna działać trochę jak odruch.
Otwierasz media społecznościowe. Zamykasz. Kilka minut później znowu tam jesteś.
Bez konkretnego powodu.
Mózg bardzo lubi szybkie nagrody. Nowe powiadomienie. Wiadomość. Krótki film. Coś nowego. Na chwilę pojawia się przyjemne pobudzenie.
Potem mózg chce jeszcze. I jeszcze.
Brzmi znajomo?
2. Trudności z koncentracją
Masz czasem tak, że czytasz kilka zdań i nagle orientujesz się, że myślami jesteś zupełnie gdzie indziej?
Wracasz do początku.
Czytasz drugi raz.
Czasem trzeci.
Telefon trochę przyzwyczaja nasz mózg do szybkiego przeskakiwania między bodźcami. Powiadomienie. Wiadomość. Krótki filmik. Kolejny temat.
Nasza uwaga zaczyna pracować inaczej.
A koncentracja potrzebuje czegoś zupełnie odwrotnego. Spokoju. Czasu. Jednej rzeczy naraz.
Pamiętam rozmowę z osobą, która powiedziała kiedyś: „nie umiem już obejrzeć filmu bez sprawdzania telefonu”. I nie chodziło o brak zainteresowania filmem. Bardziej o to nieustanne poczucie, że obok dzieje się coś jeszcze.
Może to znasz?
Pracujesz.
Telefon zawibrował.
„Tylko sprawdzę.”
Minuta zamienia się w pięć. Pięć w piętnaście.
Potem trudno wrócić do wcześniejszego skupienia.
I mała dygresja. Coraz więcej osób mówi dziś o problemach z koncentracją. Nie zawsze przyczyną jest telefon, oczywiście. Ale bardzo często ma on w tym swój udział.
3. Godziny spędzone w mediach społecznościowych
„Na chwilę.”
To chyba jedno z najczęściej wypowiadanych zdań.
Na chwilę Instagram.
Na chwilę TikTok.
Na chwilę Facebook.
A później nagle okazuje się, że minęło czterdzieści minut. Albo godzina.
Media społecznościowe są tworzone tak, żeby zatrzymać uwagę jak najdłużej. Kolejne treści pojawiają się bez końca. Zawsze jest coś nowego.
Jeszcze jeden film, jedno zdjęcie, tylko moment. I wieczór gdzieś znika.
Nie chodzi o to, żeby całkowicie odcinać się od internetu. Tak się już dziś chyba nie da, prawda? Media społecznościowe mogą dawać rozrywkę, inspiracje, kontakt z ludźmi. Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynają zabierać miejsce rzeczom, które kiedyś były dla nas ważne. A teraz powodują chyba więcej złego niż dobrego. Nie poświęcamy już czasu rozmowom, spacerom, książkom, zwykłej ciszy… Takiej bez bodźców.
Może zabrzmi to trochę dziwnie, ale czasem największym luksusem staje się dziś piętnaście minut bez patrzenia w ekran.
4. Niepokój przy braku telefonu
Telefon został w domu? Co pojawia się jako pierwsze? Spokój? Obojętność? A może napięcie i lęk?
Niektóre osoby mówią o rozdrażnieniu. Inne o uczuciu niepokoju.
„Co jeśli ktoś napisał?”
„A jeśli coś ważnego mnie ominie?”
„Może będę czegoś potrzebować?”
To może być trudne. Telefon coraz częściej pełni dziś więcej funkcji niż kiedyś. Jest kontaktem ze światem. Poczuciem bezpieczeństwa, źródłem informacji, rozrywką. Czasem też sposobem radzenia sobie ze stresem.
I właśnie dlatego jego brak może wywoływać dyskomfort.
Niektóre osoby zauważają też coś jeszcze.
Kilka procent baterii, brak ładowarki, telefon poza zasięgiem wzroku? I nagle pojawia się napięcie.
To jeszcze nie musi oznaczać uzależnienia od telefonu. Ale jak często tak właśnie jest.
Bez oceniania siebie. Po prostu uczciwie się nad tym zastanów.
5. Brak czasu dla bliskich
Ta zmiana zwykle nie pojawia się od razu. Najpierw szybkie sprawdzenie wiadomości przy obiedzie. Później telefon podczas rozmowy. Potem wspólny wieczór, ale każdy siedzi trochę osobno. Obok siebie. I jednocześnie daleko. To trudny temat. Bo relacje nie potrzebują perfekcji. Nie wymagają stuprocentowej uwagi przez cały dzień. Ale potrzebują obecności. Prawdziwej.
Może pamiętasz moment, kiedy mówiłeś/-aś komuś coś ważnego, a druga osoba w tym czasie patrzyła w ekran? To bardzo psuje relację między ludźmi. Oddala. Czasem bardziej, niż nam się wydaje.
Telefon potrafi zabierać czas bardzo po cichu. Kilka minut tu. Kilkanaście tam. Potem zaczyna brakować przestrzeni na rozmowę. Na wspólne śniadanie i zwykłe „co u ciebie?”.
I nawet nie wiadomo kiedy coś zaczyna się oddalać.
6. Utrata kontroli
To chyba jeden z ważniejszych sygnałów. Mówisz sobie:
„Dzisiaj wcześniej odłożę telefon.”
„Tylko chwilę.”
„Już kończę.”
I znowu kończy się podobnie.
Kolejne minuty uciekają. Czasem pojawia się frustracja. Czasem poczucie winy. Ale bardzo często problem nie wynika z braku silnej woli. Telefon często staje się sposobem na radzenie sobie z czymś trudniejszym. Zmęczeniem. Samotnością. Przeciążeniem. Stresem. Nudą.
Na chwilę pomaga. Daje zajęcie głowie. Ale tylko na chwilę.
Jeśli to obserwujesz u siebie może jednak być dobry moment, żeby zatrzymać się na chwilę i sprawdzić, jak wyglądają twoje codzienne nawyki. Czasem naprawdę niewielkie rzeczy robią dużą różnicę. Telefon poza sypialnią. Wyłączone powiadomienia. Krótki spacer bez ekranu. Kilkanaście minut ciszy. Brzmi prosto. I czasami właśnie takie proste rzeczy okazują się najtrudniejsze.
Kilka słów na koniec
Telefon sam w sobie nie jest problemem. Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczyna przejmować więcej miejsca, niż chcieliśmy mu oddać.
Jeśli podczas czytania tego tekstu rozpoznałeś u siebie kilka sygnałów potraktuj to jako ostrzeżenie. Coś, czemu trzeba się przyjrzeć. Na spokojnie ale z dużą atencją. Może już jest ostatni dzwonek, aby zawalczyć o relację z ważnymi osobami? Pomóc sobie i swojej często przeciążonej psychice oraz emocjom.
Dobra wiadomość jest taka, że nawyki można zmieniać. Nawet jeśli dziś wydaje się, że telefon przejął zbyt dużo kontroli, naprawdę da się odzyskać równowagę. Krok po kroku. Bez perfekcji. Bez robienia wszystkiego naraz. I nie — nie wszystko stracone. Można nad tym pracować. Można nauczyć się korzystać z telefonu bardziej świadomie i wybiórczo. Jeśli potrzebujesz o tym porozmawiać – ja jestem. Chętnie pomogę Ci odzyskać kontrolę i spokój. Napisz, albo zadzwoń – Małgosia Ostańska.
